wtorek, 5 sierpnia 2014


Czterysta trzeci dzien TU. Mam wrazenie, ze co najmniej tysiac ktorys... Z perspektywy czasu chyba jednak zaluje. Ale czasu nie cofne, moich decyzji tez nie. Jesli mialabym taka mozliwosc to to bylaby juz druga.
Chcialabym to wszystko przespac, jakos przeczekac te kilka miesiecy i zaczac od nowa tam gdzie bede sie czula choc troche lepiej. Gdzie MY bedziemy szczesliwsi. Tylko gdzie jest to '''tam'''?
Ciezko mi samej ze soba wytrzymac, a co dopiero inni ludzie. Bo doskonale zdaje sobie sprawe, ze jestem okropna, chociaz wcale tego nie chce. A mimo to to robie. Dusze sie z jakimis bzdurnymi myslami, ktore przychodza nie wiadomo skad. Wiem jedno. Ciagle mi Ciebie za malo
Wiec dlaczego tak cholernie sie to wszystko nam nie klei?

sobota, 11 stycznia 2014

Popijając gorącą czekoladę, tuż po kąpieli, z turbanem na głowie i słuchając radia czekam z ogromną niecierpliwością na najbliższe godziny. A więc to już jutro. Zobaczę moją rodzinkę po pół rocznej przerwie! Cieszę się niesamowicie i chyba żadne słowo nie określi teraz tego, co czuję. Mini-walizka stoi w kącie pokoju, ubrania przygotowane, bilety na półce, zdjęcia zgrane. Zaczynamy urlop :) Jestem pewna, że będzie niesamowicie

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Chyba musiałam doczekać się takich świąt jak te tegoroczne żeby uświadomić sobie jak bardzo myliłam się, twierdząc, że nie czuję poprzednich.. A to było we mnie. Tylko po prostu różne dziwne sprawy przyćmiewały tę całą radość i szczęście. Teraz jest inaczej. Chcę się cieszyć, ale jednak..
"Last Christmas" jest, choinka na dole już ubrana, prezenty kupione, ubrania przygotowane. Powoli do mnie dochodzi, że dwudzieste święta będą się baaaardzo różniły od poprzednich dziewiętnastych.
Tak jak zawsze na czas przedświątecznych przygotowań miałam ochotę się ulotnić, to teraz dałabym wiele by tam być :) by męczyć się ze zdobieniem ciasta, chować się przed mamą by trochę nic nie robić, targać zakupy z Kaufa z tatą i pomagać mu z wymyślaniem prezentów, ganić Kaśkę za podjadanie lukru z ciastek, odwalać z Anką.
Aaaaaaaale już za 19 dni.. 'I'm coming home" ! Odliczamy z niecierpliwością!
Tymczasem powoli zmierzam spać. Jutro jeszcze praca na 7
Także.. Wesołych Świąt!
Czy coś..

czwartek, 10 października 2013

mały paradoks

Polega on na tym, że to jeden z najlepszych, najciekawszych, najszczęśliwszych, a zarazem pełen tęsknoty, rozczarowania, stresu i presji okres mojego życia. Nie jestem w pełni szczęśliwa, ale zmierzam powoli ku temu, bo nadal większość rzeczy mamy pod górkę. Trochę inaczej miało to wyglądać. No, ale..
Te lepsze czasy muszą chyba w końcu nadejść
Znalazłam 30p dzisiaj! Hah!

wtorek, 8 października 2013

strach ma wielkie oczy

Tak bardzo boję się jutra.. Ehh... Trzeba wstać o 4, ale czuję że szybko to ja dziś nie zasnę. Próbuję powtarzać sobie, że jakoś to będzie i dam radę. Jednak w głębi serca...
Tam chowają się wszystkie moje obawy. Można powiedzieć, że się tam nieźle rozgościły.
Ledwo pożegnałam się z Ł. a już mi go brakuje. Może to i głupie, ale jest dla mnie jak drugi Anioł Stróż- z nim nie boję się niczego, mogę iść wszędzie i o każdej porze.
Bez niego czuję się zagubiona
Dzisiaj karmiliśmy wiewiórki  i kaczki. Było przy tym trochę śmiechu. I kupiliśmy spodnie i koszulki i zrobiliśmy dobry obiad. I już tęsknie za takimi dniami jak dzisiaj, bo wiem że teraz trochę będziemy musieli na nie poczekać

poniedziałek, 7 października 2013

siedzę tu, siedzieć (nie) chcę

Siedzę tu nadal. Dalej mało potrzebna, a jedynie zawracająca głowę. Dom się o mnie upomina żebym robiła to samo tyle, że w Polsce. Tęsknie cholernie, ale to wiadomo nie od dziś. A to dopiero październik...
Tydzień temu się przeprowadziliśmy. Jest lepiej, bo mamy więcej swobody i pokój jest cały nasz także wzrosła również prywatność. Obok mamy spory park, który bardzo mi się podoba. a w parku wiewiórki, siłownia na powietrzu, place zabaw dla dzieciaków. Ogólnie bardzo przyjemnie. Czasami jak Ł wraca po 7 z pracy to idziemy trochę poćwiczyć. Jest też deptak, na którym rozkładają się ciapaki prawie jak w Mk na rynku. Znajdziesz dosłownie wszystko za grosze. Mamy swoją pościel, dziś dokupiliśmy poduszki. Ogromną białą szafę wraz z komodą i lustra na niej, co mnie bardzo cieszy, bo w końcu przed wyjście mogę się cała przejrzeć.
 Zobaczymy jak nam tu będzie
Wczoraj bardzo miła niedziela z rodzinką Ł. Najpierw wspinaliśmy się na obserwatorium Greenwich, a potem spacer na kolejkę. Widoki z niej niesamowite! Jechaliśmy nią może z 15 minut, ale mi zleciało jak 5! A potem do centrum i na King's Cross do nowego parku, który jest jeszcze w fazie budowy. Przepiękne fontanny i samo miejsce. Jak skończą będzie jeszcze piękniej. Mamy już kolejną miejscówkę na picie winka wieczorem w plenerze

poniedziałek, 23 września 2013

nasz dzień

Czekam z utęsknieniem na te wieczory przy gorącej herbacie i jakiejś dobrej muzyce, które będą tylko nasze. Czekam aż to wszystko się poukłada, choć specjalnie się na to nie zanosi. Ale ja wierzę..
Kiedy to będziemy się dobrze czuli tam gdzie będziemy, a ja nie będę musiała się z Tobą żegnać zasypiając samotnie.
Jednak na razie muszę się zadowolić tymi jednorazowymi wypadami do centrum, które są przecież wspaniałe, ale o wiele za szybko mijają. Ostatni piątek znowu nad Tamizą, po serii małych niepowodzeń w postaci zgubienia przez Ciebie teczki z dokumentami i nieprzyjęcia mnie do pracy. I tak było fajnie! Bilety całodniowe to dobra rzecz! Najpierw Old Street i szukanie muzea, którego nigdzie nie było, potem przepyszne ciastka z białą czekoladą, London Bridge i przesympatyczny Anglik, którego dziewczyna uczyła polskich "brzydkich" słów, w przekonaniu, że są "ładne", następnie Tamiza, Piccadilly Circus i ten ogromny telebim, który już daaawno chciałeś mi pokazać (że też nie zrobiłam zdjęcia! ;/), i M&M's World, którego zapach po 10 minutach przyprawiał mnie o ból głowy i znów Tamiza a raczej park naprzeciwko niej i "butelczyna" owocowego wina. Wracamy mega zmęczeni, ale za to z jaką radością w sercach!
A potem już sam na sam.
I z marzeniem o następnym takim wypadzie