Siedzę tu nadal. Dalej mało potrzebna, a jedynie zawracająca głowę. Dom się o mnie upomina żebym robiła to samo tyle, że w Polsce. Tęsknie cholernie, ale to wiadomo nie od dziś. A to dopiero październik...
Tydzień temu się przeprowadziliśmy. Jest lepiej, bo mamy więcej swobody i pokój jest cały nasz także wzrosła również prywatność. Obok mamy spory park, który bardzo mi się podoba. a w parku wiewiórki, siłownia na powietrzu, place zabaw dla dzieciaków. Ogólnie bardzo przyjemnie. Czasami jak Ł wraca po 7 z pracy to idziemy trochę poćwiczyć. Jest też deptak, na którym rozkładają się ciapaki prawie jak w Mk na rynku. Znajdziesz dosłownie wszystko za grosze. Mamy swoją pościel, dziś dokupiliśmy poduszki. Ogromną białą szafę wraz z komodą i lustra na niej, co mnie bardzo cieszy, bo w końcu przed wyjście mogę się cała przejrzeć.
Zobaczymy jak nam tu będzie
Wczoraj bardzo miła niedziela z rodzinką Ł. Najpierw wspinaliśmy się na obserwatorium Greenwich, a potem spacer na kolejkę. Widoki z niej niesamowite! Jechaliśmy nią może z 15 minut, ale mi zleciało jak 5! A potem do centrum i na King's Cross do nowego parku, który jest jeszcze w fazie budowy. Przepiękne fontanny i samo miejsce. Jak skończą będzie jeszcze piękniej. Mamy już kolejną miejscówkę na picie winka wieczorem w plenerze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz